List, którego Elżbieta I nigdy nie wyrzuciła. Historia Roberta Dudleya, jedynego mężczyzny, którego mogła kochać

Gdy po śmierci Elżbiety I otwarto jej prywatne komnaty, znaleziono przedmiot, który zaskoczył nawet najbliższych dworzan. W szkatułce przy łóżku królowej przechowywany był stary list. Na kopercie własnoręcznie napisała kilka słów: „Jego ostatni list”. Autorem był Robert Dudley.

Królowa przechowywała go przez około piętnaście lat, aż do swojej śmierci. To drobny szczegół, ale dla wielu historyków stał się symbolem jednej z najbardziej niezwykłych relacji w historii Anglii. Bo choć Elżbieta I nigdy nie wyszła za mąż, przez większą część życia obok niej znajdował się jeden mężczyzna, którego kochała bardziej niż wszystkich innych.


Poznali się jako dzieci

Historia Elżbiety i Roberta zaczęła się na długo przed objęciem przez nią tronu. Robert był synem Johna Dudleya, jednego z najpotężniejszych ludzi w Anglii za panowania młodego Edward VI. Urodzony niemal w tym samym czasie co Elżbieta, dorastał na dworze Tudorów. Oboje otrzymali doskonałe wykształcenie, znali języki obce, uwielbiali jazdę konną i polowania. Znali się praktycznie od dzieciństwa. Co ważne, ich relacja nie narodziła się nagle, gdy Elżbieta została królową. Łączyły ich wspólne doświadczenia, które niewielu ludzi mogło zrozumieć.

Razem w cieniu Tower

Po śmierci Edwarda VI ojciec Roberta próbował utrzymać władzę, wspierając kandydaturę Lady Jane Grey. Gdy na tron wstąpiła Maria I, rodzina Dudleyów została oskarżona o zdradę. Ojciec Roberta trafił na szafot. Sam Robert został uwięziony w Tower of London. Kilka miesięcy później do tej samej twierdzy trafiła również Elżbieta, podejrzewana o udział w buncie przeciw Marii Tudor. Nie byli zamknięci razem, ale przebywali w tym samym miejscu, gdzie wcześniej stracono matkę Elżbiety, Anne Boleyn. Oboje doświadczyli tego samego strachu. Oboje wiedzieli, że jeden podpis królowej może oznaczać śmierć. Niektórzy historycy uważają, że właśnie te wydarzenia stworzyły między nimi więź, której później nie potrafili zerwać.

Ulubieniec królowej

Kiedy w 1558 roku Elżbieta została królową, Robert Dudley niemal natychmiast znalazł się w jej najbliższym otoczeniu. Był przystojny, wysportowany, inteligentny i błyskotliwy. Ambasadorowie zagraniczni niemal obsesyjnie raportowali o ich relacji. Hiszpański ambasador pisał, że królowa spędza z Dudleyem więcej czasu niż z kimkolwiek innym. Inny donosił: „Lord Robert jest z nią dniem i nocą.”

Na dworze szybko zaczęto szeptać, że królowa jest zakochana. Elżbieta nie pomagała w uciszaniu plotek. Wręcz przeciwnie. Publicznie okazywała mu wyjątkowe względy. Pozwalała sobie na żarty, rozmowy i bliskość, które były niezwykłe jak na monarchinię.

Problem miał na imię Amy

Był jednak jeden problem. Robert był żonaty. Jego żona, Amy Robsart, nie była przypadkową kobietą ani politycznym małżeństwem zawartym dla majątku czy wpływów. Wręcz przeciwnie, wiele wskazuje na to, że Robert i Amy naprawdę się kochali.

Poznali się jako bardzo młodzi ludzie. Amy była córką zamożnego właściciela ziemskiego z Norfolk i należała do dobrze sytuowanej, choć niezbyt wysoko urodzonej rodziny. Robert zakochał się w niej jeszcze przed tym, jak jego rodzina osiągnęła szczyt potęgi politycznej za panowania Edwarda VI. Pobrali się w 1550 roku, gdy oboje mieli niewiele ponad osiemnaście lat. Współcześni wspominali ich jako atrakcyjną i zgodną młodą parę. Ojciec Amy przeznaczył córce znaczną część majątku, co świadczyło o tym, że aprobował związek. Nic nie wskazuje na to, by małżeństwo zostało wymuszone. Przez pierwsze lata Robert i Amy wydawali się szczęśliwi. Wszystko się zmieniło po tym, gdy Robert dołączył do dworu Elżbiety , stał się jej najbliższym towarzyszem i jednym z najpotężniejszych ludzi w Anglii.

Amy pozostała jednak poza dworem. Z biegiem lat małżonkowie coraz rzadziej przebywali razem. Robert niemal nie opuszczał królewskiego otoczenia, podczas gdy Amy mieszkała głównie na prowincji. W listach i relacjach z tamtego okresu coraz częściej pojawiają się wzmianki o samotności Amy oraz o plotkach dotyczących niezwykłej bliskości jej męża z Elżbietą. Nie wiadomo, co naprawdę czuła. Musiała jednak słyszeć krążące po całym kraju pogłoski, że królowa darzy jej męża wyjątkowym uczuciem. W 1560 roku wydarzyło się coś, co na zawsze zmieniło historię tej relacji.

Amy została znaleziona martwa u podnóża schodów swojego domu w Cumnor Place. Miała złamany kark oraz dwa głębokie urazy głowy. Oficjalne dochodzenie uznało śmierć za nieszczęśliwy wypadek. Ale niemal natychmiast wybuchł skandal. W całej Anglii zaczęto szeptać, że Dudley pozbył się żony, aby poślubić królową. Plotki były tak powszechne, że nawet zagraniczni ambasadorowie raportowali o nich swoim monarchom. Dla wielu ludzi okoliczności wydawały się zbyt wygodne – oto żona ulubieńca królowej umiera dokładnie wtedy, gdy cały kraj spekuluje o możliwym małżeństwie Dudleya z Elżbietą. Nigdy nie znaleziono jednak żadnego dowodu na jego winę. Co więcej, współcześni badacze zwracają uwagę na inny trop. Zachowane relacje sugerują, że Amy od dłuższego czasu zmagała się z poważną chorobą. Dziś przypuszcza się, że mogła cierpieć na zaawansowany nowotwór piersi z przerzutami do kości. Choroba mogła powodować osłabienie szkieletu, a nawet sprawić, że stosunkowo niewielki upadek zakończył się śmiercią. Prawda prawdopodobnie już nigdy nie zostanie poznana.

Jedno jest jednak pewne: śmierć Amy zamiast otworzyć Robertowi drogę do małżeństwa z Elżbietą, praktycznie ją zamknęła. Królowa doskonale wiedziała, że poślubienie człowieka, którego połowa Anglii podejrzewa o zamordowanie żony, mogłoby zniszczyć jej reputację i zagrozić stabilności państwa. Paradoksalnie więc tragedia Amy Robsart nie przybliżyła Roberta Dudleya do korony. Być może właśnie wtedy na zawsze utracił szansę na zostanie mężem kobiety, którą kochał przez większą część życia.

Miłość, która trwała mimo wszystko

Mimo że nigdy nie zostali małżeństwem, Dudley pozostał najważniejszym mężczyzną w życiu królowej. W 1564 roku otrzymał tytuł hrabiego Leicester. Towarzyszył jej przez kolejne trzydzieści lat. Kiedy inni faworyci pojawiali się na dworze, Robert nadal zajmował szczególne miejsce. Nawet jego późniejsze małżeństwo z Lettice Knollys – kuzynką królowej – wywołało u Elżbiety prawdziwy wybuch zazdrości. Królowa przez lata nie potrafiła wybaczyć tej decyzji. Takiej reakcji nie wywołał żaden inny mężczyzna.

Ostatni list

We wrześniu 1588 roku Robert Dudley ciężko zachorował. Kilka dni później zmarł. Dla Elżbiety był to jeden z największych ciosów w życiu. Królowa miała powiedzieć: „Nigdy nie spotkam już człowieka takiego jak on.” Jego ostatni list zachowała do końca życia. Gdy sama umierała piętnaście lat później, list nadal znajdował się przy jej łóżku.

Czy był jedyną miłością Elżbiety?

Nigdy się tego nie dowiemy. Elżbieta była mistrzynią ukrywania emocji. Całe życie budowała wizerunek „Królowej Dziewicy”, kobiety poślubionej własnemu królestwu. Ale wśród wszystkich mężczyzn, którzy pojawiali się w jej życiu - zagranicznych książąt, polityków, dworzan i adoratorów - tylko jeden towarzyszył jej od młodości aż do starości. Tylko jeden znał ją jeszcze przed koroną, zanim stała się legendą. I tylko jeden pozostawił po sobie list, którego nie potrafiła wyrzucić do ostatniego dnia życia.

Być może właśnie dlatego Robert Dudley pozostaje najbliższym odpowiednikiem wielkiej, niespełnionej miłości w życiu jednej z najsłynniejszych kobiet w historii Anglii.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Lady Jane Grey - cudowne dziecko Tudorów, które nie chciało korony

Dwie kuzynki, dwie królowe i rywalki. Jak Elżbieta I skazała na śmierć własną krewną

Ostatni prawowity Plantagenet? Dlaczego Ryszard II tak łatwo stracił tron?