Jane Seymour - jedyna kobieta, którą Henryk VIII naprawdę kochał?
Henryk VIII miał sześć żon, dziesiątki romansów i reputację jednego z najbardziej niebezpiecznych monarchów w historii Anglii. Rozwodził się, zdradzał, wysyłał ludzi na śmierć, a dwie własne królowe kazał ściąć. A jednak od wieków historycy zadają jedno zaskakujące pytanie: czy spośród wszystkich kobiet tylko Jane Seymour była tą, którą Henryk VIII naprawdę kochał? To fascynujące, ponieważ Jane wydaje się niemal niewidoczna na tle bardziej dramatycznych żon króla: inteligentnej i ambitnej Anne Boleyn, dumnej Catherine of Aragon, młodej i lekkomyślnej Catherine Howard. Jane była cicha, spokojna i ostrożna. Może właśnie dlatego przetrwała w pamięci Henryka dłużej niż wszystkie inne.
Kiedy Henryk poznał Jane Seymour, był już emocjonalnie
wyczerpany burzliwym związkiem z Anną Boleyn. Anna fascynowała go inteligencją,
temperamentem i pewnością siebie. Problem polegał na tym, że ich relacja szybko
zamieniła się w nieustanną walkę ambicji. Jane była przeciwieństwem Anny. Nie
wdawała się w polityczne konflikty. Nie próbowała dominować nad królem.
Współcześni opisywali ją jako łagodną, skromną i bardzo ostrożną w zachowaniu. Co
ciekawe, Henryk zakochał się w Jane niemal dokładnie w ten sam sposób, w jaki
wcześniej zakochał się w Annie Boleyn. Jane była damą dworu królowej i król
zaczął ją adorować jeszcze przed upadkiem swojej obecnej żony. Według relacji
ambasadorów Jane zachowywała jednak większy dystans niż Anna. Gdy Henryk
wysyłał jej prezenty i listy, miała oddawać je z szacunkiem, ale bez otwartego
flirtu. To prawdopodobnie jeszcze bardziej podsycało obsesję króla. Czy Henry
naprawdę ją kochał? To najważniejsze pytanie.
Henryk VIII był człowiekiem gwałtownym emocjonalnie. Łatwo
wpadał w namiętność, ale równie szybko potrafił zamienić uczucie w nienawiść. W
przypadku Jane wyglądało to jednak inaczej. Dlaczego? Bo Jane dała mu to, czego
pragnął najbardziej na świecie: następcę tronu. W 1537 roku urodziła syna -
przyszłego Edward VI. Był to moment triumfu Henryka VIII. Po latach rozwodów,
egzekucji i religijnego chaosu wreszcie doczekał się legalnego męskiego
dziedzica. Dla Henryka miało to niemal mistyczne znaczenie.
Kilka dni po porodzie Jane Seymour ciężko zachorowała.
Prawdopodobnie doszło do zakażenia połogowego, bardzo częstego i śmiertelnego w
XVI wieku. Jane Seymour zmarła 24 października 1537 roku. Henryk VIII był
zdruzgotany. To właśnie reakcja króla jest jednym z głównych argumentów
historyków uważających, że naprawdę ją kochał. Henry pogrążył się w głębokiej
żałobie, przez długi czas nosił czerń i wycofał się z życia dworskiego bardziej
niż po śmierci którejkolwiek wcześniejszej żony. Co szczególnie ważne Jane była
jedyną żoną Henryka, którą pochowano z pełnymi honorami królowej. I jedyna żona
pochowana u boku Henryka VIII. To najbardziej symboliczny szczegół. Kiedy Henryk VIII zmarł w 1547 roku, został pochowany obok Jane Seymour w St George's
Chapel. Nie obok Katarzyny Aragońskiej. Nie obok Anny Boleyn. Nie obok żadnej z pozostałych żon. Właśnie obok Jane. Dla wielu historyków to
najmocniejszy dowód, że Henry uważał ją za swoją „prawdziwą” królową. A może
Henryk kochał tylko własne wyobrażenie? Istnieje jednak także inna teoria. Niektórzy
badacze uważają, że Henryk idealizował Jane właśnie dlatego, że zmarła wcześnie.
Nie zdążyła go rozczarować, wejść z nim w konflikt ani zagrozić jego ego. Anna
Boleyn początkowo również była miłością jego życia. Henryk przez lata ryzykował
dla niej polityczną katastrofę, zerwał z papieżem i zmienił historię Anglii. A
jednak później doprowadził do jej egzekucji. Jane umarła, zanim ich małżeństwo
mogło przejść podobną przemianę. W pamięci Henryka pozostała więc idealna: posłuszna,
łagodna, wierna, i przede wszystkim matka upragnionego syna.
Paradoks Jane Seymour polega na tym, że za życia była prawdopodobnie najmniej wyrazistą spośród żon Henryka VIII. Nie wywoływała wielkich skandali. Nie prowadziła politycznych gier. Nie próbowała dominować nad królem. A jednak to właśnie ona ostatecznie zajęła najważniejsze miejsce w jego pamięci. Być może dlatego, że dała Henrykowi VIII jedyną rzecz, której naprawdę pragnął bardziej niż miłości: poczucie dynastycznego bezpieczeństwa.
Komentarze
Prześlij komentarz