Czy „Krwawa Mary” była naprawdę aż tak krwawa?
Przez wieki królowa Maria I zapamiętano przede wszystkim pod jednym, przerażającym przydomkiem: Bloody Mary - Krwawa Mary. W szkolnych podręcznikach i popularnej kulturze przedstawiana jest jako fanatyczna katoliczka, która paliła ludzi na stosach i próbowała cofnąć Anglię do mrocznego średniowiecza.
Ale czy ten obraz jest naprawdę sprawiedliwy? Coraz więcej
historyków uważa dziś, że legenda „Krwawej Mary” została mocno wyolbrzymiona
przez protestancką propagandę Tudorów, szczególnie za panowania jej młodszej
siostry, Elżbiety I.
Aby zrozumieć Marię Tudor, trzeba zacząć od jej dzieciństwa. Maria była córką Henryka VIII i Katarzyny Aragońskiej. Przez pierwsze lata życia była ukochaną księżniczką i jedynym legalnym dzieckiem Henryka. Otrzymała doskonałe wykształcenie i przygotowywano ją do ważnej roli politycznej. Wszystko zmieniło się, gdy Henry zakochał się w Anne Boleyn. Król unieważnił małżeństwo z Katarzyną, zerwał z Kościołem katolickim i ogłosił Marię dzieckiem nieślubnym. Nastolatkę oddzielono od matki, zmuszano do upokarzających deklaracji lojalności wobec ojca i nowej królowej. To doświadczenie głęboko ją ukształtowało. Dla Marii religia nie była jedynie polityką. Katolicyzm był związany z jej matką, dzieciństwem i poczuciem własnej godności. Kiedy objęła tron w 1553 roku po śmierci 16-letniego Edwarda VI - następcy jej ojca, Anglia była już krajem protestanckim. Maria uważała jednak, że reformacja jej ojca była grzechem i tragedią. Chciała „uratować dusze” swoich poddanych oraz przywrócić Anglię Kościołowi katolickiemu. I właśnie tutaj zaczyna się jej najciemniejszy rozdział. Podczas pięcioletnich rządów Marii spalono na stosie około 280 protestantów oskarżonych o herezję. Wśród ofiar byli duchowni, kaznodzieje, a nawet zwykli ludzie. Egzekucje odbywały się publicznie i robiły ogromne wrażenie na społeczeństwie. Szczególnie szokujące były śmierci znanych biskupów protestanckich, takich jak Hugh Latimer czy Thomas Cranmer. To właśnie wtedy narodził się przydomek „Krwawa Mary”. Ale jest pewien ważny szczegół, o którym często się zapomina. Czy była bardziej okrutna niż inni Tudorowie? Niekoniecznie. Jej ojciec, Henryk VIII, doprowadził do śmierci prawdopodobnie tysięcy ludzi: przeciwników politycznych, katolików, protestantów, buntowników, nawet własnych żon. Za panowania Elżbiety I również wykonywano wyroki śmierci za kwestie religijne, szczególnie wobec katolików oskarżanych o zdradę. Dlaczego więc właśnie Maria została zapamiętana jako „krwawa”?
Ogromny wpływ miał protestancki pisarz John Foxe, autor
słynnej Księgi męczenników. Opisał on ofiary Marii w niezwykle
emocjonalny sposób, przedstawiając protestantów jako niewinnych świętych
ginących z rąk fanatycznej królowej. Książka stała się bestsellerem w
protestanckiej Anglii i przez setki lat kształtowała obraz Marii Tudor. Tymczasem
o ofiarach Henryka VIII czy Elżbiety I pisano znacznie mniej emocjonalnie.
Warto również pamiętać, że Maria I nie rozpoczęła swoich
rządów od terroru religijnego. Wręcz przeciwnie, początkowo próbowała prowadzić
stosunkowo łagodną politykę wobec protestantów i politycznych przeciwników. Po
objęciu tronu w 1553 roku Maria cieszyła się ogromnym poparciem społecznym.
Wielu Anglików współczuło jej trudnemu dzieciństwu i uważało ją za prawowitą
córkę Henryka VIII. Co ciekawe, nawet po stłumieniu buntu Wyatt's Rebellion,
który wybuchł przeciwko planowanemu małżeństwu Marii z Filipem Hiszpańskim,
królowa początkowo nie zdecydowała się na masowe represje. Choć kilku
przywódców rebelii stracono, wielu uczestników uniknęło najcięższych kar. Maria
długo wahała się także przed podpisywaniem wyroków śmierci wobec protestanckich
duchownych. Dopiero z czasem jej polityka stawała się coraz bardziej radykalna.
Wpływ miały na to narastające napięcia religijne, presja katolickich doradców
oraz przekonanie królowej, że protestantyzm stanowi zagrożenie zarówno dla
zbawienia dusz, jak i dla stabilności państwa. To właśnie późniejsze egzekucje
stworzyły legendę „Krwawej Mary”, choć pierwsze miesiące jej panowania były
znacznie bardziej umiarkowane, niż często się dziś uważa.
Najbardziej tragiczne w historii Marii jest chyba to, że
desperacko pragnęła akceptacji i stabilności. Jej małżeństwo z Filipem II Hiszpańskimi okazało się politycznym i osobistym rozczarowaniem. Filip traktował ją
głównie jako narzędzie polityczne. Maria była w nim prawdopodobnie naprawdę
zakochana. Najbardziej bolesnym momentem jej życia były jednak dwie ciąże urojone. Królowa
była przekonana, że urodzi dziedzica, co miało zabezpieczyć katolicką
przyszłość Anglii. Dwór przygotowywał się na narodziny dziecka. Mijały
miesiące… ale dziecko nigdy się nie pojawiło. Dla Marii było to gigantyczne
upokorzenie psychiczne.
Maria Tudor była kobietą wychowaną w brutalnym świecie XVI
wieku, gdzie prześladowania religijne uznawano za normalne narzędzie władzy.
Jej działania były okrutne, ale nie wyjątkowe jak na epokę. Problem polegał na
tym, że przegrała walkę o pamięć historyczną. Po niej nadeszła epoka
protestanckiej Elizabeth I, a Tudorowie potrzebowali wyraźnego kontrastu: dobra
Elżbieta i zła Maria. I tak narodziła się legenda „Krwawej Mary”.
Być może najtrafniej można opisać Marię nie jako potwora,
lecz jako tragiczną postać. Kobietę złamaną przez dzieciństwo, samotność i
obsesyjne pragnienie naprawienia świata zgodnie z własną wiarą. Jej problem
polegał na tym, że próbując zbawić Anglię, stworzyła legendę, która przetrwała
ponad czterysta lat.
Komentarze
Prześlij komentarz